OGRZEWANIE PODŁOGOWE

     Podczas renowacji istniejącego lub budowaniu całkiem nowego domu jedną z ważniejszych kwestii do ustalenia jest rodzaj ogrzewania. Kaloryfery, podłogówka, a może to i to? Wszystkie te rozwiązania mają swoje wady i zalety, ale postawienie stopy na ciepłej podłodze wydaje się najbardziej kuszące. Niestety ta opcja, choć dla nas najbardziej pożądana, wydawała się być poza naszym zasięgiem...


     Jako że ogrzewanie podłogowe wymaga styropianu, na którym układa się rurki i wylewki, która je przykryje, na pewno nie nada się do każdego istniejącego domu. Nasz parter miał zawrotne  190-200 centymetrów wysokości i jeśli uwzględnić dziesięciocentymetrową warstwę styropianu i pięciocentymetrową warstwę wylewki to niestety nie kwalifikował się do takiego ogrzewania. Powoli oswajaliśmy się z wizją kaloryferów, ale jako że i bez tego było tam bardzo nisko, postanowiliśmy trochę powalczyć o każdy centymetr. Po konsultacji z inspektorem budowlanym przystąpiliśmy do pogłębiania pomieszczeń. Wiązało się to ze skuciem istniejących wylewek aż do gruntu, wybraniem odpowiedniej ilości ziemi i wykonaniem nowych, już na obniżonej wysokości. Co istotne, te prace mogliśmy wykonać sami, bowiem wybieraliśmy ziemię tylko do połowy fundamentów i nie wiązało się to z żadnym ryzykiem. Więcej o tym możecie przeczytać w tym wpisie.


Jak możecie zauważyć na załączonym obrazku - musieliśmy dobudować schody od dołu, jako że istniejące były oparte o podłogę, która przestała istnieć. Podobnie rzecz miała się też ze ścianami działowymi, ponieważ w przeciwieństwie do nośnych, w pewnym momencie nie miały żadnego podparcia.
    
    Dzięki temu od nowego chudziaka do sufitu uzyskaliśmy wysokość 235 cm. Taka wysokość zadowalała nas na tyle, że postanowiliśmy jednak zainwestować w podłogówkę. Po położeniu styropianu (2x5cm na zakładkę) i warstwie 5cm wylewki mieliśmy uzyskać satysfakcjonującą nas wysokość 220 centymetrów. Nie jest to może szał, ale i tak lepiej niż na początku.

    Kolejną przeszkodą do montażu podłogówki może być wytrzymałość stropu. Rurki wypełnione wodą i betonowa wylewka też swoje ważą, dlatego przed zleceniem takich prac trzeba wiedzieć, czy strop się zwyczajnie nie zarwie. Nie mieliśmy papierów z budowy tego domu, nie wiedzieliśmy ile jest w stanie wytrzymać podłoga na piętrze i czy możemy sobie pozwolić na podłogówkę na kolejnych piętrach. Podłoga na piętrze była w całości drewniana, a do wygłuszenia wysypana żwirem i piachem, więc założyliśmy, że wraz z legarami miała porównywalną wagę. Na wszelki wypadek nie zdecydowaliśmy się jednak na dodatkową wylewkę wyrównującą (a różnice między środkiem pomieszczeń a krawędziami dochodziły do 6 cm!), zamiast tego równaliśmy ją styropianem, co jest trochę niekonwencjonalne, ale sądząc po ilości wpisów na forach, dość powszechne. Jest przy tym trochę zabawy i kombinowania, ale nam dało poczucie, że później będziemy mogli dodatkowo obciążyć strop wylewką na podłogówce. Patent przedstawiam w kilku obrazkach, może się komuś przyda ;-)

Najpierw wyznaczyliśmy za pomocą sznurka poziom podłogi od najwyższego poziomu, czyli w naszym przypadku od krawędzi ścian. Różnica między ścianą a środkiem podłogi wynosiła 4 cm!
Teraz najlepsza zabawa. Kupiliśmy różnej grubości płyty styropianowe i tarkę do styropianu, a potem układaliśmy wszystko tak, by jak najwięcej zmieściło się pod sznurkiem na styk. Na środku była to czterocentymetrowa płyta, bliżej ścian było coraz cieniej. Tam gdzie były skosy rzeźbiliśmy je za pomocą rzeczonej tarki ;-)

Pozostałe miejsca pod sznurkiem wypełniliśmy rzadkim betonem, do którego dodaliśmy styropianowe kulki, co by jeszcze odchudzić tę wyrównującą warstwę.

Na taką warstwę naszej inwencji twórczej po wyschnięciu położyliśmy folię i właściwą warstwę styropianu pod rurki z ogrzewania, czyli minimalne 4 cm.
W kuchni podłogówka została położona na całej powierzchni z wyjątkiem kąta,w którym w przyszłości chcielibyśmy postawić kuchenny piec kaflowy.

     Na strychu sytuacja była podobna. Żeby oszczędzić strop musieliśmy wykonać kawał ciężkiej pracy skuwając dziesięciocentymetrową wylewkę wyrównującą, którą tam zastosowano, po to by móc położyć rurki z ogrzewaniem i zalać je później nowym betonem.
     Na tę chwilę planujemy nie dzielić poddasza na mniejsze pokoje, marzy nam się tam otwarta przestrzeń, ale żeby nie zamykać sobie innych opcji na przyszłość pętle zostały tak podzielone, by w razie czego każda służyła do ogrzewania pokoi niezależnie od siebie.


     Ilość firm, która oferuje swoje usługi w tym zakresie jest ogromna i naprawdę trudno coś wybrać. Do tego mam wrażenie, że z racji dużego zapotrzebowania na takie prace, firmom nie do końca zależy na kliencie w myśl zasady "nie ten, to inny". Konsultowaliśmy się z kilkoma i często odnosiliśmy wrażenie, że musimy się prosić o wykonanie tych prac, jakby mieli nam je robić za darmo, a nie za grube tysiące. Jedna z firm, na którą się zdecydowaliśmy ustaliła termin na 3 miesiące do przodu, a kiedy przyszedł ten czas odwołała zlecenie. Dla nas wiązało się to z potężnym opóźnieniem prac remontowych, bo bez podłóg nie mogliśmy nic wykończyć. Do szukania kolejnej firmy przyłożyłam się trochę lepiej, robiłam poważny research na forach budowlanych i Facebook'u. Ostatecznie trafiliśmy na firmę całkiem solidną, choć terminowo też swoje musieliśmy odczekać i wciąż się przypominać. 

     Instalacja została zrobiona szybko, mamy trochę zastrzeżeń do prowadzenia rur z pompy do rozdzielacza, ale ogólnie jesteśmy zadowoleni. Niestety dzień przed umówionymi wylewkami, kiedy odkurzaliśmy podłogi, zauważyliśmy, że jedna z pętli jest zakrzywiona za mocno, co jest niedopuszczalne, ponieważ taka pętla może być w przyszłości nieszczelna lub w ogóle wyłączona z obiegu grzania. Co jest w tej historii najstraszniejsze, my mieliśmy ten fart, że po samodzielnie zrobionej instalacji wodnej dowiedzieliśmy się co nieco o właściwościach rur PEX i byliśmy świadomi, że taka pętla musi zostać wymieniona. Niestety masa inwestorów powierzająca takie prace profesjonalnym firmom ma prawo zaufać w tej kwestii monterom. Zwyczajnie się na tym nie znają i zakładają, że wszystko jest zrobione dobrze. My wiedzieliśmy, że nie jest. Na szczęście po wysłaniu mmsa z newralgicznym miejscem firma zareagowała błyskawicznie. Umówione na 8 rano następnego dnia wylewki nie musiały być opóźnione, bo o 6 rano feralna pętla została wymieniona. Ogólne wrażenie jest więc pozytywne i mogę tę firmę śmiało polecić, jeśli ktoś jest zainteresowany.


W tym miejscu rurka się zdeformowała i mogłaby pod wpływem ciepłej wody zupełnie się zapaść, co skutkowałoby przerwą w obiegu wody. Po zalaniu instalacji betonem nie bylibyśmy już w stanie nic zrobić. W tym pomieszczeniu podłoga mogłaby w ogóle nie grzać.

     Najkorzystniejsze ogólnie wydaje mi się ogrzewanie mieszane, tj. podłogówka wszędzie, ale też np. kaloryfery w łazience, które przydają się jednak do suszenia czasem prania czy ręczników. Niestety żeby taki kaloryfer pełnił swoją funkcję nie wystarczy by chodził na parametrach podłogówki (temperatura w podłogówce to ok. 30 stopni podczas gdy w kaloryferze 70). Dlatego zalecany jest wówczas montaż dodatkowych urządzeń, czyli bufora i rozdzielacza, który pokieruje cieplejszą wodę do grzejników. Średnio będzie to koszt około 4000 złotych, dlatego do jednego czy dwóch grzejników zupełnie nieopłacalny. My zdecydowaliśmy się po prostu na grzejnik elektryczny, który będziemy włączać gdy zajdzie potrzeba.

W górnej łazience ogrzewanie nie zostały położone pod prysznicem, ponieważ mieliśmy ambitny plan, by zrezygnować z brodzika, a do tego potrzebna jest wylewka z odpowiednimi skosami w stronę odpływu, która miała zostać zrobiona na końcu. (I tak, dobrze widzicie, będziemy mieli okno w kabinie prysznicowej......)

Dolna łazienka ma już podłogówką na całej powierzchni, także pod wanną.

     Ostatnia kwestia. Najważniejsza. KOSZTY. Firmy, z którymi się kontaktowaliśmy miały ceny od 70 do 100 złotych za metr kwadratowy. W tej cenie są wszystkie materiały (rury, rozdzielacze, etc.) i montaż. co istotne, nie zawierają ceny styropianu i jego rozłożenia. Styropian i czarną folię budowlaną rozkładaliśmy na wszystkich piętrach sami i jest to koszt, który trzeba sobie policzyć osobno (przy czym grubość styropianu pod rurki to minimum 4 centymetry). Za instalację podłogówki zapłaciliśmy 80/m2 i przy 150 metrach kwadratowych trwało to 3 dni, i co łatwo policzyć, kosztowało nas 12 000 złotych.


W przedpokoju odległości między rurkami są najmniejsze. Wiążę się to z tym, że ta podłoga musi również ogrzewać klatkę schodową.

5 komentarzy:

  1. Jak długo Wam kładli całą instalację?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa dni parter i piętro. Potem dorabialismy jeszcze poddasze to był kolejny dzień. Jeden montował, drugi podawał mu szpule z rurką i wbijał haczyki. Ogólnie to przy tym nie ma dużo pracy, jakby kogoś mocno czas gonił to i w jeden dzień ogarnie :)

      Usuń
    2. oooo to szybko, nawet nie spodziewałam się, że to tak szybko się kładzie

      Usuń
  2. Ogrzewanie podłogowe to super opcja. Też będę chciała coś takiego zrobić u siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A jaka to będzie super opcja dla kotów! :)))

    OdpowiedzUsuń