Czy można samemu rozprowadzić wodę w domu?

    Kiedy kupiliśmy dom do kapitalki mieliśmy plan. Plan zakładał ściśle co w ramach naszego skromnego doświadczenia budowlanego zrobimy sami, a co pozostawimy fachowcom z prawdziwego zdarzenia. Po stronie "bezwarunkowo nie my" umieściliśmy oczywiście instalację wodną, bo jest to przedsięwzięcie ambitne, zwłaszcza gdy wodę trzeba rozprowadzić po kilku piętrach i zwłaszcza, gdy się nie ma o tym bladego pojęcia. W naszym przypadku jednak bardzo często plany okazują się być marzeniami raczej, a fachowcy z prawdziwego zdarzenia to takie jednorożce świata dorosłych, których trzeba szukać w bibliotece na regale "bajki". Nasi w każdym razie byli tak samo jak one nieuchwytni.


    Po pierwsze ich terminy sięgają wiele miesięcy w przód, po drugie kiedy już doczekasz tej "godziny zero" okazuje się, że:
  • ma w tym czasie jakieś ważne szkolenie
  • ma zaległości u wcześniejszych klientów z powodu tego szkolenia
  • potem ma chore korzonki
  • lub po prostu przestaje odbierać telefon.
    Wiem, że trochę histeryzuję i że pewnie takie obcowanie z fachowcami to nie reguła. Nam niestety zdarzyło się zmarnować kilka miesięcy w oczekiwaniu na "ten nasz termin", po to by zaraz szukać innej firmy i rozpoczynać odliczanie od nowa. Z wodą było to o tyle frustrujące, że bez niej nie mogliśmy przejść do kolejnego etapu, czyli centralnego ogrzewania, a które jako, że miało być w całości podłogowe, wstrzymywało nam wylewki, a co za tym idzie wykańczanie podłóg. Przez niedotrzymanie terminu zrobienia wody przepadł nam długo wyczekiwany termin montowania CO i zostaliśmy na zimę bez ogrzewania. 

Więc tak, byliśmy sfrustrowani. Łagodnie mówiąc.

    Kiedy więc zarezerwowaliśmy sobie nowe miejsce w kolejce "do podłogówki" i kiedy nawet wyszukany na OLX ekspresowy hydraulik 24h okazał się wcale nie taki ekspresowy postanowiliśmy, że jednak spróbujemy sami z tą wodą. 


    Jak wiecie z poprzednich postów, zaczynamy zawsze od rozeznania z tematem na jutubie. No i okazało się, że oprócz tradycyjnych metod instalacji wodnej (zgrzewanie) istnieje jeszcze alternatywna wersja - w oparciu o rury pex i metodę zaciskową. Co więcej, jest to metoda, która góruje trochę nad tą pierwotną, bowiem uchodzi za mniej awaryjną. No i przede wszystkim możliwa do wykonania nawet dla laika (odważnego laika trza by rzec, bo jednak samodzielne montowanie instalacji wodnej wymaga trochę szaleństwa i odwagi). My byliśmy nie tyle odważni, co zdesperowani, więc przystąpiliśmy do działania.

CO JEST POTRZEBNE?


     Przede wszystkim rury PEX. Są one wytrzymałe, nie rdzewieją i wykazują bardzo wysoką odporność na działanie temperatur, czy nawet środków chemicznych. Są lekkie i giętkie na tyle, że można je kłaść bez specjalnych narzędzi. Kupiliśmy wprawdzie sprężynę do ich wyginania, ale jest kompletnie niepotrzebna, rury można wyginać ręcznie, ale trzeba to robić delikatnie, bo jeśli się zegną za mocno to są do wyrzucenia - najlepiej popróbować na krótkich odcinkach, sami zobaczycie, że da się to wyczuć. Starajcie się zginać je w łagodne łuki, nie kąty proste!

     Na dwie łazienki i kuchnię (9 punktów dostępu zimnej wody i 5 ciepłej) zużyliśmy 100 metrów rur. Dlaczego tak dużo? Bo system takiej instalacji zakłada, że każdy punkt poboru wody jest rozprowadzony osobno bezpośrednio od rozdzielacza jedną niełączoną nigdzie rurą. Bez kolanek, trójników, etc. Co nam to daje? Bardzo małe prawdopodobieństwo awarii w przyszłości, gdyż mamy tylko dwa łączenia - przy rozdzielaczu i przy ścianie, na której mamy punkt. Nie będzie więc skuwania płytek, bo coś przecieka nie wiadomo gdzie.

Kalibrator służy ścięciu rurki w odpowiedni sposób pod zacisk
      Potrzebne są też specjalne nożyce do cięcia pexów, kalibrator do przygotowania końcówek pod zaciskanie i oczywiście specjalna zaciskarka. Są ręczne, ale amatorom takim jak my polecamy skorzystać z elektrycznej - ona sama robi zacisk i jest na pewno odpowiednio mocny. Nie ma potrzeby kupowania jej, wystarczy wypożyczyć. Nasza kosztowała 50 złotych/dzień plus kaucja. Najpierw rozprowadziliśmy rury po całym domu, a potem dopiero wypożyczyliśmy zaciskarkę, dzięki temu była nam potrzebna ledwie na kilka godzin. 

Zaciskarką obsługiwaliśmy się raczej na czuja, dobrana do średnicy rury nakładka uniemożliwia zaciśnięcie "za mocno"

     Rury pex kładzie się na styropianie, nie pod, więc potrzebne są takie czarne uchwyty do styropianu. My na podłodze planowaliśmy styropian 10 cm (2x5cm), więc najpierw ułożyliśmy pierwszą warstwę, potem rozprowadziliśmy wodę, a dopiero później dosztukowaliśmy drugą warstwę styro, puste przestrzenie wypiankowaliśmy.

Rury z wodą prowadzone podłogą korytarza du kuchni: czerwona do ciepłej wody ze zlewu i trzy zimne do zlewu, pralki i zmywarki

      Potrzebny jest też oczywiście rozdzielacz - nada się taki jak do ogrzewania podłogowego (tylko musi mieć atest do wody pitnej!). My potrzebowaliśmy taki na 9 punktów zimnej wody i 5 ciepłej. W zestawie do podłogówki są dwa rozdzielacze po 9 punktów (jeden na zasilanie, drugi na powrót). Jeden wykorzystaliśmy więc na wodę zimną, drugi na ciepłą (niewykorzystane 4 punkty po prostu zaślepiliśmy).

Nasza imponujących rozmiarów kotłownia musi jeszcze pomieścić pompę (wymiary podstawy 60x60 cm). Te pionowe grubsze rury (szare i czerwone) są z ogrzewania podłogowego.

    Rozdzielacz umiejscowiliśmy w pomieszczeniu, w którym ma stać pompa powietrzna do ogrzewania domu (kotłownia to zawsze najlepsze miejsce, bo tam rozdzielacz może być zawsze na wierzchu). Musieliśmy doprowadzić do niego wodę z punktu, w którym Wodociągi zamontowały licznik (u nas kilka metrów). Pomiędzy licznikiem a rozdzielaczem warto zamontować jeszcze kilka urządzeń. Przede wszystkim zawór antyskażeniowy, filtr z wkładem filtracyjnym, zawór kulowy odcinający (przyda się przy awarii) i reduktor ciśnienia (gdyby miało być więcej niż 3 bary). Posiłkowaliśmy się takim ściągniętym z Internetu schematem, ale nie pamiętam już skąd (gdyby czytał to autor to proszę o kontakt - chętnie oznaczę).





Nie udostępnię własnego filmu jak robić wszystko krok po kroku, bo ktoś już to nakręcił. Lepiej. My w każdym razie korzystaliśmy z tego:




     Rozprowadzenie rur po całym domu (dwóch piętrach) zajęło nam jeden dzień. Kolejny poświęciliśmy na montaż punktów wody na ścianach. Zastosowaliśmy się do rad z forum murator i u nas się sprawdziły: 
  • woda w kuchni do zlewu 55-60 cm (kanaliza 40-50 cm) 
  • woda do zmywarki 55-60cm (kanaliza 40-50 cm) 
  • woda do pralki 60-70 cm (kanaliza 60-70 cm)
  •  woda do umywalki łazienkowej 60-70 cm (kanaliza 50-60 cm)
  •  woda do kabiny prysznicowej 100-110 cm (tu trzeba pamiętać o odstępie między zimną a ciepłą wodą, najlepiej kupić specjalną płytkę) 
  • woda do wanny 15 cm nad wanną (to samo co z prysznicem, musimy zachować rozstaw baterii, bo jest montowana bezpośrednio na ścianie)
  • woda do geberita 100-105 cm


     Po zamontowaniu ostatniego punktu pora na test szczelności (tu potrzebne będą korki, którymi zatkamy wszystkie punkty). Z wielkim podnieceniem podeszliśmy do tego etapu, Rudy uroczyście odkręcił główny zawór i... wszędzie zaczęło cieknąć. Nie, nie w kilku miejscach. Dosłownie wszędzie - na zaworze, przy filtrze, przy łączeniu z rozdzielaczem, no wszędzie po prostu. I wydawać by się mogło, że puenta będzie taka, że nie ma co się brać za rzeczy, na których się nie znamy, ale wtedy nie pisałabym przecież tego posta ;-) Bo post jest raczej po to, by ludzie, którzy chcą to zrobić sami, ale się boją, wiedzieli, że jednak SIĘ DA. Po prostu nie montujcie gwintów na jakieś nowoczesne wynalazki typu taśma teflonowa - to rzeczywiście są sprawy dla fachowców, wymagają wyczucia i przede wszystkim przy tej taśmie nie można się cofnąć, jak wkręcisz krzywo to musisz wymienić taśmę, nie da się na niej poprawiać. Rudy wymienił wszystkie taśmy na stare dobre pakuły i wszystko śmiga cacy, nigdzie nie cieknie żadna kropelka. Także - da się!

Korki do sprawdzania szczelności układu
     Dobrze, wiemy już że się da, ale czy się opłaca? Nam się opłaciło. Fachowiec za samą robociznę wziąłby ok. 1500 (średnio liczą sobie 100 złotych za punkt, my mieliśmy 15), do tego dochodzi koszt materiałów. Przy rurach pex największą różnicę widać w ilości metrów, które potrzebujemy do montażu, tu będzie tego dużo więcej niż przy tradycyjnej metodzie (200 złotych za 50 metrów pexa w otulinie). No i trzeba doliczyć koszt rozdzielacza (nasz kosztował niecałe 400 złotych). Zawór antyskażeniowy (40 złotych), manometr (30 złotych), filtr z wkładem filtrującym (200 złotych, są też tańsze, ale droższe w użytkowaniu, sprawdzajcie to!), zawory, kolanka, reduktory, odpowietrzacze to wszystko koszt kolejnych kilkuset złotych. Podsumowując materiał kosztował nas tyle ile robocizna fachowca, czyli zyskaliśmy. Straciliśmy na to czas, całe dwa dni, które są niczym przy straconym roku w oczekiwaniu na kolejne terminy. No i zyskaliśmy jeszcze wiedzę jak to wszystko działa!

Pod oknem będą stały kolejno: zmywarka (zimna woda), zlewozmywak (zimna i ciepła woda) i pralka (tylko zimna)

Montaż instalacji zaczynamy od miejsca, do którego Wodociągi doprowadziły wodę do budynku i zamontowały licznik. Zaraz za licznikiem powinny znajdować się wszystkie "dodatki" typu zawór antyskażeniowy czy filtry. To jest też miejsce, w którym montujemy rozdzielacz na wodę ogrodową

*A teraz protip dla ludzi, którzy mają blisko do BRICOMAN Jaworzno. Pracują tam genialni ludzie, kompetentni i zawsze chętni do pomocy (od roku jesteśmy tam niemal codziennie, pracownicy zaczynają być prawie jak rodzina).  W każdym razie właśnie dzięki ich kompetentnym radom jesteśmy w stanie robić takie rzeczy jak to powyżej. Pan z działu sanitarnego tłumaczył nam cierpliwie wszystko, doradzał gdy przychodziliśmy z kolejnym problemem. Do tego mają bardzo konkurencyjne ceny do innych sieciówek (Castorama i OBI), możecie mi w tej kwestii ufać, bo zawsze trzymam rękę na pulsie w kwestii wydatków (wiecie, te newslettery!).

PS. To nie jest post sponsorowany, żadna tam płatna reklama wyżej wymienionego sklepu. Choć mogliby mi płacić, hajs by się przydał. Reklamowałabym ich non stop, bo serio lubię ten sklep :)))

5 komentarzy:

  1. Bardzo przydatny poradnik. Ja jednak zleciłem takie prace fachowcom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Gratuluje odwagi! Cieszę się, że się Wam udało :) Ja specem w tej dziedzinie nie jestem, ale skoro jest szczelność znaczy jest dobrze :) Super! Brawo Wy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Może i można, ale według mnie lepiej postawić na profesjonalistów w swoim fachu. Ja sam korzystałem z usług firmy Uponor i szczerze mogę polecić. Cena nie była wygórowana, a praca została wykonana przez specjalistów w swoim fachu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto przemyśleć takie rozwiązanie. Ja znalazłam solidne pompy ciepła na https://el-san.pl/pompy-ciepla/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie zdecydowałbym się na instalacje wodne, w przypadku gdybym sam miał je wykonać. Na szczęście na polskim rynku nie brakuje profesjonalistów w swoim fachu :) Ja miałem okazję korzystać z pomocy Uponor - i wam też polecam sprawdzić ich ofertę.

    OdpowiedzUsuń