Wymiana dachu

     Wymiana dachu to jeden z najdroższych etapów remontu domu, dlatego podczas szacowania ewentualnych kosztów musimy sprawdzić czy będzie nas dotyczyć jeszcze  ZANIM zdecydujemy się na zakup. Przed nabyciem tej naszej luksusowej hacjendy nie znaliśmy się co prawda na budowlance, ale dach z azbestu wydawał się dość kluczowym punktem na liście "do zrobienia". Sama więźba dachowa wydawała się być tylko nadgryziona zębem czasu, więc mocno liczyliśmy na wymianę samego pokrycia. Niestety dom kupowaliśmy zimą, a na wiosnę okazało się, że nie tylko czas ją nadgryza...


     Jak tylko zrobiło się ciepło uaktywniły się na strychu małe drewnojady, które natychmiast pogrzebały nasze szanse na oszczędność w temacie dachu. Do rozebrania kwalifikowało się WSZYSTKO.

Komin był częściowo zalany i też wymagał remontu

Zobaczcie ile było pionowych belek podpierających dach! Trudno byłoby zaaranżować taką przestrzeń...
     Eternitowy dach też był pewną komplikacją, ponieważ przepisy wymagają by jego demontażem zajmowała się profesjonalna firma z przeszkoleniem. Znalezienie takowej nie jest jednak problemem, podobnie jak z utylizacją samego azbestu. Większość gmin dotuje to w 100%, wystarczy w odpowiednim terminie złożyć wniosek i czekać aż niebezpieczny odpad zostanie zabrany.



     Konieczność wymiany więźby dachowej stwarzała jednak nowe możliwości. Mogliśmy na przykład zmienić trochę kształt dachu (wcześniej był naczółkowy). Przede wszystkim jednak decydując się na lekką blachodachówkę mogliśmy zupełnie zmienić układ krokwi czyniąc poddasze bardziej praktyczne. I tak zamiast ośmiu słupów podpierających dach i jednocześnie ograniczających przestrzeń mamy zaledwie dwa na środku.


     OKNA. Bardzo marzyły mi się lukarny, czyli pionowe okna wbudowane w spadzisty dach z widokiem na las, ale niestety marzenia zostały pokonane przez ograniczone fundusze i zdecydowaliśmy się na tradycyjne uchylne okna dachowe FAKRO (okno wraz z kołnierzem 1270.00/szt.). Mamy na poddaszu dwa okna na pionowych ścianach, więc zdecydowaliśmy się na cztery dodatkowe. Jako, że chcemy zostawić w całości otwartą przestrzeń pod dachem (bez ścinania skosów) musieliśmy zrezygnować z tradycyjnego wyłazu dachowego (który nadaje się bardziej na niezamieszkane stryszki) na rzecz sporo droższego okna wyłazowego (które będzie mieć lepszą izolację cieplną i nie będzie parować). Koniec końców okien dachowych jest 5 plus 2 na ścianach.



     CZAS. Tu po raz kolejny przekonaliśmy się, że szybkiego remontu wcale nie gwarantuje dostępność gotówki. Znaczna część kosztów remontu miała być pokryta z drugiej części kredytu, niestety mimo iż wypłacono nam go w maju... nie mieliśmy na co wydać tej kasy. Polecani fachowcy, sprawdzone firmy, wszyscy śmiali się nam w twarz, gdy chcieliśmy zaklepać jakiś bliski termin. Nie inaczej było z wymianą dachu. Wstępna umowa podpisana w czerwcu dotyczyła terminu październikowego. Termin był przekładany kilkukrotnie, im bliżej zimy tym mocniej wpływ na to miała niekorzystna pogoda. Aż w końcu nastał pewien mroźny styczniowy poranek, w który panowie zjawili się w pełnej gotowości. I niestety nie ma co się wściekać, takie są realia w budownictwie. Niby bieda, kryzys, a wszyscy stawiają sobie domy i trzeba czekać w kolejce... Na szczęście potem było już ekspresowo. Termin pięciu dni, w którym miał zostać rozebrany azbest i stara więźba, zbudowany nowy szkielet dachu, wymurowanie części zalanego komina i położenie blachy, któremu nie dawałam wiary został dotrzymany. Panowie postawili nam nowy dach w zaledwie tydzień (i to nie pracując w weekend!).

     KOMIN. Jako, że ogrzewanie centralne nie będzie u nas działać w oparciu o piec na paliwa stałe, nie zdecydowaliśmy się na remont komina w full opcji (frezarka+wsadzenie rury kwaso-żaroodpornej 5000 zł. za jeden przewód kominowy). Mamy jedynie mały piecyk kaflowy w salonie do sporadycznego odpalania rekreacyjnego, więc wyremontowaliśmy tylko zamoknięty odcinek komina, co wiązało się z jego rozebraniem i wymurowaniem na nowo (koszt 700 zł.). W planie jest odkrycie cegły na całości, dlatego jak możecie zobaczyć na zdjęciach zaczęłam już z niego odbijać stary tynk. Część która musiała zostać zrekonstruowana powstała z kupionych na OLX cegieł rozbiórkowych, a część powyżej dachu z pełnego klinkieru. Podobno buduje się kominy z cegły dziurawki i tylko ostatnie rzędy z pełnej, ale na tak krótkim odcinku oszczędność jest minimalna, a pełna cegła jest trwalsza, nie dostaje się do niej wilgoć i nie ma tendencji do pękania przy mrozach. Dodatkowo na dachu mamy też zamontowane dwa kominki wentylacyjne za 400 zł. łącznie.

Dach przy kominie mocno przeciekał, co odbiło się na części cegieł


     Co jest tu jeszcze do zrobienia? Dach trzeba ocieplić, za co zabierzemy się w najbliższym czasie. Jest to na tyle prosta czynność, że przy chęci oszczędzania warto zmierzyć się z tym we własnym zakresie :-) Nie mamy też zrobionej podbitki dachowej, czym zajmiemy się dopiero w przyszłym roku, podobnie jak samą elewacją i werandami. Wykończenie poddasza też będzie musiało poczekać. Rezygnujemy na razie z montowania tam podłogówki, nie będziemy też na razie kupować płyt gipsowych. Zostało nam też do wymienienia jedno okno i wzmocnienie ścian przez domurowanie drugiej warstwy pustaków.

PRZED
W TRAKCIE
PO
CAŁKOWITY KOSZT WYMIANY DACHU:
  • okna dachowe+wyłaz 6000 złotych;
  • materiały typu rynny, uszczelki, gąsiory, wkręty, folie: 3500 złotych;
  • blachodachówka BRATEX VELLO na powierzchnię 168m2: 6110 złotych;
  • więźba dachowa: 5800 złotych;
  • robocizna: ok.  10000 złotych
     Łącznie wymiana dachu kosztowała nas ponad 30 tys., pierwotna wycena oscylowała w granicach 28 tys. Niestety zawsze trzeba założyć, że po drodze koszty wzrosną, zwłaszcza kiedy w trakcie wymiany pojawiają się jakieś problemy. U nas mimo, że obyło się bez większych niespodzianek i tak wyszło z górką - w międzyczasie podrożały niektóre materiały, zdecydowaliśmy się na droższe okna, trzeba było wymurować komin, itp. Szacuję, że wymiana dachu w takim zakresie jak nasz to jakaś 1/4 całkowitych kosztów remontu, czyli warto mieć go na uwadze podczas wyceny :-)

2 komentarze:

  1. O borze podziwiam, ja nie wiem czy miałabym siłę. Po miesiącu w końcu podlaczylam kuchenke która sprezentowal tata. Nie nadaje się do remontów. Farby leżały miesiąc nim przemalowalam kuchnie i łazienkę. Tak ze podziwiam i trzymam kciuki za final!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, wygląda to imponująco!
    Ale to musi być fascynujące - od rudery do małego dworku! Przed Wami jeszcze sporo pracy, ale wierzę, że uda Wam się szybko z tym uporać. Trzymam kciuki!! :)

    OdpowiedzUsuń