MURAL MISTY FOREST

    Zaczęło się jak zawsze od marzeń. Marzyła mi się fototapeta w stylu "mglisty las", ale moje marzenia rzadko idą w parze z przewidzianym nań budżetem. Na szczęście, choć los nie rzucił mnie w sam środek rodziny jakiegoś potentata naftowego, ani choćby z pokaźnym polem buraków, to zrekompensował mi to trochę sprytem i kreatywnością. Bo pieniędzy nie miałam, to już wiemy, ale za to miałam resztki farb po malowaniu salonu i dwie całkiem zmyślne ręce!

    Choć nie będę fałszywie skromnie udawać, że nie umiem władać sprawnie pędzlem, nawet ja nie czułam się na siłach, by podjąć się tak dużego formatu samym tylko pędzelkiem. Dlatego od razu założyłam, że najtrudniejszą cześć wykonam możliwie najłatwiej, a nie ma nic łatwiejszego niż malowanie na gotowych szablonach. Po zrobieniu dwóch takich sporych murali ściennych śmiało mogę powiedzieć/napisać, że przy odrobienie cierpliwości i czasu każdy może se machnąć taką ścianę! ;-)

Co będzie potrzebne?

  • przede wszystkim minimum dwa małe wałki (jeden do ciemniejszych kolorów, drugi do jaśniejszych);
  • taśma malarska papierowa (do robienia konturów szczytów);
  • duuuużo zmywaków kuchennych (wcale nie do mycia!);
  • przynajmniej jedna farba w kolorze, np. zieleni;
  • farba biała do rozjaśniania farby w kolorze i farba czarna do przyciemniania farby kolorowej.

    Do wykonania szablonu drzew będzie potrzeba wydrukować lub przerysować z monitora komputera kształty drzew (do wyszukiwania w grafice Google po hasłach typu: "forest vector", "pinetree vector") w różnym stopniu skomplikowania. Zaczynamy od małych, słabo zróżnicowanych kształtów, potem trochę większe, a na końcu duże, bardzo realistyczne odwzorowane kształty drzew. Drukujemy od razu na sztywnym papierze, albo po przerysowaniu z monitora na kartce prześwitującej, przyklejamy na tekturkę. Przed wycięciem kształtów z drugiej strony naklejamy taśmę np. pakową. Chodzi o to by powierzchnia szablonu było możliwie wodoodporna i odporna na nasiąknięcie farbą, a dzięki temu szablon nie będzie jednorazowy.

Nim wytniemy kształty drzew przyklejamy z tyłu taśmę, która uczyni nasze szablony wielorazowe.

 
Im więcej różnych kształtów tym fajniejszy efekt!

Okej, mamy chyba wszystko, więc pora na malowanki!

    Zaczynamy od rozrysowania na ścianie szkicu naszego górsko-leśnego krajobrazu. Początek to buła z masłem, robimy 2-3 linie zarysu szczytów. Potem taśmą malarską wyznaczamy kontury naszych gór i malujemy całą powierzchnię wałkiem. Zaczynamy od najjaśniejszego koloru (tu wchodzi biała farba do rozjaśniania koloru, którym dysponujemy). Kiedy pokryjemy już równomiernie kolorem całą powierzchnię danej warstwy pora na zakończenie jej mgłą. Drugim wałkiem lub zmywakiem kuchennym nakładamy na końcu warstwy białą farbę i blendujemy ją (tym zmywakiem) tak długo, aż uzyskamy w miarę płynne przejście między kolorem a bielą. I tak samo wykonujemy 1-2 kolejne warstwy gór, pamiętając by każda kolejna była ciut ciemniejsza (używamy coraz mniej białej warstwy do mieszania z kolorem).

    Następnie jest trochę trudniej. Trudniej dla kogoś, kto nie da rady namalować drzew o kształcie trójkąta ;-) Te malujemy już ręcznie pędzelkiem, nie używamy więcej taśmy malarskiej. Malujemy tylko zarys drzew, potem resztę warstwy malujemy wałkiem, by powierzchnia ściany była jak najbardziej jednolita, bez śladów pociągnięcia pędzlem. Każdą warstwę kończymy mgłą!

    Teraz w ruch pójdą przygotowane zawczasu szablony. Zaczynamy od tych najmniejszych drzew. Przygotujcie sobie przynajmniej 2-3 szablony z każdej wielkości, żeby uniknąć wrażenia powtarzalności. Albo - jeśli jesteście leniwi jak ja - chwyćcie za pędzelek i zmieńcie trochę układ gałęzi, wysokość drzew. Wtedy nie będzie aż tak widać, że wszystkie są takie same ;-) Po odbiciu drzew na całej długości danej warstwy resztę koloru wypełniacie wałkiem, podjeżdżając jak najbliżej linii drzew. No i wciąż pamiętajcie - MGŁA!

    Każda kolejna warstwa jest ciemniejsza (tu już mieszamy kolor z czarną farbą, żeby ją przyciemniać) i drzewa są coraz większe, bardziej szczegółowe. Moja ostatnia warstwa jest czarna, a drzewa wielkości kartki A4. Ostatniej warstwy nie musicie już kończyć mgłą. Od Was zależy ile finalnie warstw będziecie mieć, im więcej tym fajniejsze wrażenie, ale nie ma co przesadzać! Zwłaszcza, że każda warstwa musi porządnie przyschnąć nim weźmiecie się za kolejną. Przede wszystkim na początkowym etapie kiedy za wcześnie przyklejona taśma malarska przy zrywaniu odejdzie Wam razem z farbą!

    Na koniec najważniejsze - to nie jest robota sapera, tu można się pomylić! Jeśli któraś warstwa wyjdzie Wam do pupy - poprawcie. Wystarczy po wyschnięciu przejechać ją lekko papierem ściernym, by zlikwidować krawędzie farby, które prześwitywałyby przez nową warstwę. A potem spróbować jeszcze raz. I raz, jak trzeba. Ja swoje ściany poprawiałam kilka razy!

Powodzenia! <3

  Ps. Na końcu tego posta znajdziecie dwa filmiki dokumentujące cały proces powstawania obu murali. Mam nadzieję, że wystarczą by Was przekonać, że do zrobienia tego w domu nie trzeba dyplomu z ASP. Ja w każdym razie nie mam! ;-)

Po zrobieniu zarysu gór, który nas satysfakcjonuje podążamy po tych liniach taśmą papierową.

 


 
Taśmę odklejamy od razu po pomalowaniu warstwy. Jeśli farba na taśmie przyschnie, może się oderwać z farbą ze ściany. Ale odklejamy delikatnie, a nie jednym szybkim ruchem jak plastry do depilacji ;-)

Zrobiłam trzy warstwy gór taśmą malarską. Dalej trzeba już improwizować bez!

Tutaj widać bardzo dużą powtarzalność, bo korzystałam z tylko jednego szablonu. Ale zrobiłam sobie odstępy, by pomiędzy nimi namalować pędzelkiem inne drzewa i "zgubić" trochę ten efekt kalki.



Malowanie tego muralu na ścianie schodów tak mi się spodobało, że postanowiłam zamalować nim jeszcze jedną problematyczną ścianę. Tym razem dodałam jeszcze niedźwiedzia we mgle.

1 komentarz:

  1. Ha! No i to jest właśnie pomysł na ścianę w mojej piwnicy, którą zamierzam ucywilizowac i uprzytulnić. Dzięki za inspirację!

    OdpowiedzUsuń