ŚWIĘTA W NOWYM DOMU

     Miały być wyjątkowe Święta w naszym pięknym, wyremontowanym domu, przystrojonym w duchu iście amerykańskiej świątecznej tandety, z wielkim drzewem w salonie i skarpetami na kominku. Z pompą po prostu. Pompy nie ma, zwłaszcza brakuje tej, która miała nam tę piękną chatę ogrzewać. Nie można też powiedzieć, że chata jest wyremontowana. Dach, który miał być w październiku wciąż leży w częściach na podwórku, a drzwi tarasowe zimują oparte o mur, bo są tak ciężkie, że nie byliśmy w stanie ich zatargać dalej. Wymarzony piec kaflowy stoi w przedpokoju od miesiąca, czeka na olśnienie jak go wnieść po schodach...


Z choinką jednak daliśmy radę!


     Z okazji Świąt (ale nie tylko, bo to czego Wam chcę życzyć przyda się na co dzień) życzę Wam spokoju i dystansu. Spokoju, by opanować nerwy, gdy coś nie idzie jak trzeba, i dystansu, który pomoże grymas rozczarowania zamienić w uśmiech

     Świąt tu nie spędzimy, trochę za zimno, ale świetnie się bawiliśmy próbując wyczarować tu świąteczny klimat. Ten nasz wymarzony dom uczy nas, oprócz cennych umiejętności budowlanych rzecz jasna, pokory i cierpliwości. Wciąż mamy entuzjazm, by doprowadzić remont do końca, ale już na spokojnie, bez stresu.


    Przy okazji Świąt w końcu mamy czas. Czas, żeby pograć w planszówki, poczytać i pobyć ze sobą. Wybraliśmy się też w końcu na spacer po okolicy, w  której kiedyś, w odległej galaktyce, a może w przyszłym roku przyjdzie nam żyć. A okolica to główna zaleta tej naszej wiejskiej ruiny. Z jednej strony stary kamieniołom, widoczny na zdjęciach, z drugiej stadnina koni, rezerwat i jezioro. Jakby jeszcze było morze to mielibyśmy raj! ;-)





4 komentarze: