Szczeliniec Wielki

     To zdjęcie nie zostało zrobione w Kanadzie, ani żadnym innym Yellowstone. Nie pokonaliśmy tysięcy kilometrów żeby cieszyć oczy takim widokiem o wschodzie słońca. Ba, nawet nie przekroczyliśmy granic! Ani terytorialnych, ani wytrzymałościowych. Bo takie rzeczy czekają na Was po krótkim, nie szczególnie męczącym spacerze z parkingu, na którym zostawicie samochód. Tu w Polsce...


...a dokładnie to w moim ukochanym województwie dolnośląskim!

    Bardzo często zarzekam się, że tu właśnie będzie nasz dom ostateczny. Gdzieś pośród dzikiej przyrody Gór Sowich, tuż przy jeziorze, otoczony lasami pełnymi tajemnic, które pozostawili tu po sobie jeszcze naziści. Ta aura tajemniczości i piękne krajobrazy nieustannie budzą we mnie jakąś tęsknotę. Wiem, że kiedyś tu nie tylko zamieszkamy, ale może nawet stworzymy gospodarstwo agroturystyczne, dzięki któremu będę mogła się tym wszystkim dzielić z innymi. Ciągną mnie tu nie tylko zainteresowania (obie prace dyplomowe pisałam o Auschwitz i nazistach, a moje regały z książkami straszą tytułami w stylu Nazista i fryzjer czy Tatuażysta z Auschwitz), ale przede wszystkim mnogość miejsc, w których można tu spędzić czas niezależnie od pogody i pory roku.

    Ale żeby się o tym przekonać naprawdę trzeba tu przyjechać. Nie wystarczy weekend, dwa - my byliśmy tu już kilkanaście razy, a wciąż nie poznałam tego regionu dość dobrze. Nie da się go też opisać i pokazać w jednym poście, choć mały, ledwie zalążek zajawki możecie poczuć w moim starym poście o dolnośląskim. Spodziewajcie się ich jednak więcej, dużo więcej!


   Tym razem skupmy się na jednym, małym (nawet nie wysokim! - 905 m.n.p.m.) szczycie pośród Gór Stołowych, kolejnego MUST SEE na mapie  Dolnego Śląska. Z parkingu, gdzie zostawimy samochód, 665 schodów doprowadzi nas do Schroniska postawionego tuż nad przepaścią. I do niesamowitej panoramy - na Karkonosze ze Śnieżką, na Góry Sowie, Kamienne i na Broumovskie Ściany. Z tarasów widokowych ogląda się  tu niezapomniane wschody i zachody słońca, a trasa turystyczna zwana Labiryntem zapewni atrakcyjne spacery wśród wielkich formacji skalnych.



 


    Zmienna wrześniowa pogoda zapewniła nam zarówno piękną złotą jesień, jak i, co lubię w górach dużo bardziej, mroczny deszczowy klimat rodem z filmu grozy. Do tego w schronisku spotkaliśmy naszego nauczyciela z liceum, który jest tu teraz szefem. Co było niesamowicie miłe, poznał nas zanim my poznaliśmy jego!

    Wpadliśmy tam ledwie na jeden dzień, w drodze do Skalnego Miasta w Czechach, ale już wiemy, że wrócimy zimą i zostaniemy chociaż na noc. Schronisko kusi bowiem miłymi wieczornymi posiadówkami, gitarą, grą w planszówki, a także zapachem grzanego wina z przyprawami, które wypiję zmarznięta po mroźnym spacerze, w ciepłych skarpetach, opatulona kocem. Kto bywa w schroniskach górskich to wie, że taki klimat jest tylko tam :-)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz